Rozdział 15 – Miecz

Cz. 15

Miecz

Przed drzwiami domku w głębi lasu stała długowłosa kobieta w białej prostej sukni. Jej włosy były tak jasne, że przywodziły na myśl platynę. Rysy twarzy był tak symetryczne, że ciężko było uwierzyć, że jest człowiekiem. Mimo, że jej ubiór był śnieżnobiały i stąpała boso przez las, nie dało się na niej dojrzeć choćby śladu brudu.

W lewej dłoni trzymała lekko zdobiony miecz i zamaszyście pukała w drzwi drugą. Nie minęło wiele czasu, aż z wnętrza doszły ją słowa.

– Otwarte, zapraszam…

Delikatnie nacisnęła klamkę i przekroczyła ostrożnie próg. Zobaczyła pięknie wyrzeźbione z drewna meble, liczne zdobione dywaniki na podłodze wraz ze skórami zwierząt. Gdyby jej wzrok tam dotarł ujrzałaby jeszcze pokój wypełniony absurdalną ilością książek, jednak nim do tego doszło, jej uwagę przykuł widok pewnego młodego mężczyzny.

– Czterdzieści dziewięć, pięćdziesiąt, pięćdziesiąt jeden…

Liczył tak w tempie, nieprzerwanie robiąc pompki. Gdy drzwi się otworzyły, zwrócił swój wzrok na chwilę w tym kierunku, kiwnął głową w geście przywitania wciąż liczą na głos kolejne powtórzenia.

Zaskoczona kobieta zamarła na chwilę, mając kłopot oderwać wzrok od tego widoku.

– Nie przejmuj się nim. – Jej uwagę odwrócił głos Sida siedzącego na fotelu przed kominkiem z książką w ręku. – Zapraszam do mnie. Słusznie zrobisz szybko schodząc z tej zboczonej wycieraczki.

Kobieta spojrzała w dół na słomianą wycieraczkę, na której cały czas stała. Widniał na niej napis „Nie śpiesz się. Cóż za widok!” Kobieta zrobiła kilka kroków na przód i jeszcze raz rzuciła okiem na wycieraczkę. „Stary pryk, zawsze musi wszystko zepsuć.”

– Czy to ty jesteś Patronem?

Sid mrugnął kilka razy zaskoczony.

– Dawno nikt mnie tak nie nazywał. – Odłożył książkę i wpierając swoją brodę pięścią wskazał jej ponownie fotel na przeciw siebie, cały czas przyglądając się jej zaintrygowanym wzrokiem. – Usiądź proszę i powiedz w jakim celu mnie szukałaś?

Podeszła spokojnie do wskazanego miejsca i usiadła elegancko opierając miecz o jeden z podłokietników. Mimo, że było to tylko kilka kroków, łatwo można było dostrzec, że poruszała w niezwykle dostojny sposób.

– Przybyłam z prośbą.

Gdy po tych słowach zamilkła i czekała na reakcję Sida, ten tylko wpatrywał się w nią cierpliwie. Cisze przerywało tylko liczenie.

– Osiemdziesiąt dziewięć, dzie…

Rozumiejąc, że nie doczeka się ze strony gospodarza żadnej reakcji kobieta zapytała.

– Czy on nie zamierza przerywać?

Sid uniósł tylko brew po czym zapytał chłopaka.

– Który to tysiąc?

– Czterdziesty dziewiąty – podpowiedział między innymi liczbami.

– Kiedy dobije teraz do tysiąca przerwie. Nie przejmuj się nim.

– Ale on jest człowiekiem – stwierdziła zaskoczona. – Jak to możliwe, żeby wykonał ich aż tyle i był w tak dobrej kondycji?

– Jest obdarzonym.

– Wiem, mimo to…

– Trenuję go by mógł korzystać z jak największej ilości mocy. To najwydajniejszy sposób. – Machnął ręką zbywając temat. – To teraz mało istotne. Powiedz proszę kim jesteś i co tutaj robisz.

– Więc nie tylko ty się zmieniłeś, ale ja też, skoro mnie nie poznajesz – stwierdziła z nostalgicznym uśmiechem.

Sid zmarszczył czoło skonfundowany. Oskar w tym czasie przerwał na chwilę powtórzenia i spojrzał na niego mając minę jakby był świadkiem dużej wpadki, zaraz jednak wrócił do ćwiczeń.

– Jak dawno to było? – zapytał ostrożnie mężczyzna.

– Bardzo. Pomagałeś mojemu przyjacielowi, zwał się Merlinem.

Sid otworzył szeroko usta zaskoczony.

– Nimue? Tyle czasu. – Zaśmiał się pod nosem. – Już rozumiem dlaczego Cię nie poznałem. Kiedyś nigdy nie wychodziłaś z jeziora, szczególnie w mojej obecności. Nie pomyślałbym, że tak bardzo deformowało twoją aurę.

Słysząc te słowa, odwróciła lekko głowę z dyskomfortem wypisanym na twarzy.

– Zapomniałam o tym. Wybacz.

– Co było to było, nieważne. Opowiadaj, co się stało, że zaczęłaś mnie szukać?

– Możesz najpierw mi odpowiedzieć, dlaczego od kilkuset lat nie pojawiłeś się nad moim jeziorem?

Oskar słysząc te słowa, gwizdnął tylko wymownie i pompował dalej. Sid spojrzał tylko na niego przelotnie przy okazji kątem oka dostrzegając wymowny napis na wycieraczce, brzmiący: „HAHAHAHAHAHAHahahahahahahahahahahahaha ha” Na ten widok, poprawił się w fotelu i odpowiedział z poważną miną.

– Nie było najmniejszej potrzeby bym zapuszczał się w tamte tereny od dawna. Gdybym był w okolicy z pewnością bym się tam pojawił. Nie wspomnę już o tym, że w ostatnich latach głównie ukrywam się przed aniołami.

– Cała planeta dla ciebie jest w okolicy. Prawie wszędzie możesz się teleportować w mgnieniu oka – skomentowała szorstko, po czym kontynuowała zrezygnowana. – Nie ważne. Do tej pory radziliśmy sobie nawet bez twojej pomocy.

– Co się stało? – zareagował, słysząc słowa „Do tej pory”

– Anioły zaczęły ostatnio polowanie na nifilimy i kambiony.

– Cały czas przecież na nie polowały – stwierdził Sid.

– Wcześniej jeżeli w ręce aniołów wpadła jakaś informacja, przeprowadzały dochodzenie. Nigdy aktywnie nie poszukiwały żadnego z tych przypadków. – Spuściła głowę. – Teraz jednak stworzyli specjalne oddziały poświęcone wytropieniu jak największej ich ilości i porwaniu ich.

Oskar podniósł się z podłogi.

– Po co im żywe kambiony? – zapytał skonsternowany. – Jeszcze rozumiem nifilimy, ale kambiony?

– Skończyłeś już? – zwrócił się do niego Sid.

– Nie, ale to jest ważniejsze – odpowiedział wskazując Nimue.

– Fakt – przytaknął i zwrócił się do kobiety. – Oskar ma rację. Też nie widzę w tym sensu.

Nimue spojrzała na chłopaka i przemówiła.

– Anioły zaczęły przeprowadzać plugawe eksperymenty. Próbują przebudzić w nifilimach anielski instynkt, tymczasem kambiony służą im do prac nad stworzeniem naczynia mogącego pozwolić na zregenerowanie ich mocy.

Oskar spojrzał na Sida i uniósł rękę.

– Mam dwa pytania. Czy wszyscy po za ludźmi wiedzą o co chodzi w tej całej wojnie? I czym do jasnej cholery jest anielski instynkt?

Mężczyzna siedzący w fotelu spojrzał na sufit.

– Ludzie są chyba jedyną nie poinformowaną stroną w tym konflikcie. Choć przypuszczam, że pewna grupa VIPów posiada te informacje.

Chłopak odwrócił wzrok zdegustowany tą informacją.

– Po drugie. – Sid spojrzał w jego kierunku. – Anioły są tak jakby zaprogramowane by wykonywać rozkazy z góry i nie móc się sprzeciwić. Nifilim po za swoją ludzką częścią posiada także moc anioła, która jest porównywalna do mocy rodzica. Wyobraź sobie dziecko nifilima zrodzonego z Serafina czy Archanioła, który przebudzi także swoją ludzką część mocy.

– To co z Lucyferem, który się sprzeciwił?

– To instynkt, ludzie też potrafią się powstrzymać. To coś takiego, tyle że dużo silniejsze.

– Skąd to wiesz? – Rozdrażniony chłopak spojrzał na Nimue, ta w efekcie odsunęła się od niego instynktownie.

– Spokojnie chłopcze. Pozwalasz swoim mocom szaleć. – Sid uniósł dłoń, rozpędzając moce Oskara.

Dopiero wtedy Nimue odetchnęła z ulgą. Skierowała swój wzrok w kierunku przepraszającego chłopaka i zobaczyła go teraz w kompletnie innym świetle.

– Nic się nie stało – uspokoiła go i odpowiedziała. – Złapaliśmy jednego z Gwiazd.

Obdarzony spojrzał na nią zaskoczony.

– Złapaliście jednego z Potęg? Dosyć imponujące.

– Dziękuję.

– Powiedział coś jeszcze?

– Wciąż go przesłuchujemy, możliwe że jakieś istotne informacje jeszcze wypłynął.

– Mówisz “my” – zauważył chłopak. – Kogo dokładnie masz na myśli?

– Właśnie, nie wiesz. – Sid uderzył się w czoło. – Nimue od setek lat opiekuje się zakonem druidów, którzy są prawie przebudzonymi obdarzonymi. Na razie się tym nie przejmuj, później wyjaśnię co to dokładnie znaczy – dodał widząc minę chłopaka na skutek usłyszenia słów „prawie przebudzeni obdarzeni”, po czym kontynuował. – Zakon ten opiekuje się właśnie nifilimami i kambionami. – Zaraz zwrócił się do kobiety. – Nie mam jak ci pomóc jeżeli chcesz żebym ochraniał dużą liczbę osób.

– Nie chodzi mi o pomoc w ochronie. – Uśmiechnęła się ponuro. – Prawdopodobnie zostaniemy unicestwieni w najbliższym czasie, dlatego chcę żebyś wziął ten miecz i użył go w najlepszy możliwy sposób, kiedy nadejdzie pora.

Chwyciła oburącz za ostrze i wyciągnęła je w kierunku Sida.

– Czy to?

– Tak. To Excalibur.

 

 

 

 

Poprzedni | Strona Główna | Następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *