Rozdział 9 – Lizanie ran

Cz. 9

Lizanie ran

… Michał otworzył powoli oczy. Miał kaca. Mógł przysiąc, że miał kaca. Zastanowił się przez chwilę co się działo nim urwał mu się film i zrozumiał, że kac jest następstwem stracenia przytomności będąc pod wpływem wywaru z demona.

Podniósł się powoli i rozejrzał wokół. Nieopodal stał Andrzej rozmawiający z Zikiem i Asemodem, dalej Robert klęczał nad leżącą Klaudią.

Andrzej który właśnie zdjął z anioła i demona talizmany mające wpłynąć na ich moce, podszedł do Michała zauważywszy, że ten się ocknął.

– Jak się czujesz?

– Jakby ktoś wystrzeliwał mi w głowie salwy z kilkuset dział.

– Możesz normalnie oddychać?

Michał gdy sobie przypomniał jak stracił przytomność dotknął spanikowany gardła. Zaskoczony, nie czuł żadnego dyskomfortu. Po czym zapytał, gdy coś do niego dotarło.

– Ile czasu byłem nieprzytomny?

– Kilkanaście, może kilkadziesiąt minut – stwierdził Asemod z uniesioną brwią.

– Jak wyleczyliście mnie tak szybko?

Według wiedzy Michała, nawet przy użyciu magii, uszkodzenia jego szyi powinny leczyć się przynajmniej kilka godzin. I to zakładając, że Robert by pracował cały czas nad nim, jednak teraz zajmował się Klaudią. Spojrzał podejrzliwie w stronę demona i anioła.

– Wygląda na to, że Oskar nauczył się czegoś nowego. Twoja szyja leczyła się cały czas sama od kiedy tylko cię znaleźliśmy. Choć wydaje mi się że Asemod, też przyłożył do tego rękę.

– To prawdopodobnie wywar który wypiłeś – powiedział anioł klękając na kolano. Jego mina świadczyła o tym, że sam próbuje rozpracować zagadkę.

– Wywary nie regenerują ciała od tak – zaprotestował Andrzej.

– Same nie, ale prawdopodobnie cząstka mocy waszego towarzysza która dostała się do twojego organizmu w połączeniu z wywarem spowodowała tę reakcję.

– Czyli znów uratował mi życie – stwierdził Michał, po czym ponuro zapytał kierując swój wzrok w stronę Klaudii. – Co z nią?

– Moc która ją praktycznie tylko musnęła zatruwa jej organizm. Robert stwierdził, że magią można coś zrobić, ale to potrwa.

– A co z wami? – Michał spojrzał na sojuszników.

– Walczyliśmy z Archaniołem. Jego moc jest wyższego rzędu niż nasza. Do tego ciało Przesyłaka pozbawione jest większości słabości aniołów. Nic nie możemy zdziałać – stwierdził zniesmaczony Zik.

– A magia? Nie znacie żadnej, która mogłaby coś wskórać? – Michał spojrzał na Asemoda. – W szczególności ty? Przecież demony mają masę zaklęć przeciw anielskich?

– Ale nigdy nie udało nam się opracować zaklęcia, które mogłoby skutecznie przeciwstawić się mocy Archanioła, co dopiero czegoś wyżej w hierarchii. Jedyne co mógłbym zrobić to kuracja, która przypominała by tą waszego czarodzieja, ale istnieje możliwość, że oba zaklęcia by ze sobą kolidowały i żadne by się nie sprawdziło.

Kiedy Andrzej z Michałem spojrzeli na Zika ten pokręcił tylko głową i wyjaśnił.

– W historii nigdy się nie zdarzyło by ktoś z nas zdradził póki nie zaatakowaliśmy tego świata. Przez eony, na żadnym innym świecie się to nie zdarzyło. Więc nigdy nie opracowywaliśmy magii przeciwdziałającej aniołom. Istnieje coś takiego, ale tylko Archaniołowie  i byty wyższego rzędu posiadają dostęp do tej wiedzy, a ja jestem tylko zwykłym Panowaniem.

– Mówisz, że się to nigdy nie zdarzyło, więc dlaczego w ogóle taka istnieje?

– Zdarzyło się dawno temu.

– Chwila, przecież powiedziałeś, że nie zdarzyło się póki nie zaatakowaliście Ziemi, a to było trzy lata temu.

Zik przekrzywił głowę z pytającą miną jakby nie rozumiał o czym mówią. Wtedy Asemod położył mu na ramieniu rękę i stwierdził trochę ciszej.

– Pamiętaj, że oni nie znają jeszcze prawdziwej wersji.

– Więc pora ich wprowadzić – stwierdził Zik odwracając wzrok do demona.

– Może powinniśmy im to wyjaśnić, gdy wszyscy będą mogli słuchać? – mówiąc to Asemod rzucił okiem w stronę nieprzytomniej Klaudii i zajmującego się nią Roberta.

– Ja was słyszę – wycedziła przez zęby Klaudia.

– Obudziłaś się? – Michał wraz z Andrzejem podbiegli do niej, nie zwracając uwagi na rozmówców.

– Chwilę temu.

– Ja też was słyszę – stwierdził herleyowiec przez metalowiec w przerwie między recytowaniem kolejnych zaklęć.

– Jak się trzymasz? – zapytał Andrzej dziewczynę.

– Jakoś. Gdzie Oskar? Uciekł przed odpowiedzialnością, mam rację?

Na pytanie Klaudii, Andrzej pokiwał tylko głową.

– To do niego podobne. – Po tych słowach przeniosła oczekujący wzrok na demona. – Możecie powiedzieć, o co wam chodziło?

– Taki mieliśmy plan – stwierdził Asemod, gdy wraz z aniołem zajęli miejsca.

– Prawda jest taka, że Anioły zaatakowały świat tysiące lat temu – zaczął wykład demon. – Tyle, że ich atak zamiast wykorzystać siłę i armię wykorzystywał broń która była znacznie bardziej obszarowa w szczególności w tamtych czasach. Religia. Stworzyli ją i szerzyli, aby za pomocą pewnego systemu zbierać dusze wiernych.

– Po co niby im dusze?

– Po drugiej stronie, w naszym domu. – Pałeczkę przejął Zik. – Jesteśmy w stanie wojny. Należymy do jednej frakcji, która walczy przeciwko niezliczonym wrogom pokoju we wszechświecie.

– Czyli niby jesteście tymi dobrymi? – dociął Michał.

– Ich pokój we wszechświecie, nie oznacza, naszego pokoju we wszechświecie – sprostował szybko Asemod. – Nie zależnie jednak od tego, dusze są im koniecznym paliwem do prowadzenia tych wojen. Dlatego rozlecieli się w różne strony wszechświata i stworzyli na różnych planetach z życiem posiadającym dusze, portale i pozyskiwali te dusze powoli szerząc swoje religie. Nieskończone, wieczne, samo odnawiające się źródło drogocennego surowca, wyobrażacie to sobie? Przed wojną z aniołami kraje na świecie by biły się o coś takiego bez przerwy.

– Na razie rozumiem, choć mi się nie podoba, ale skoro tak, to dlaczego nagle nas zaatakowali? – zapytał rzeczowo Andrzej, przekładając między palcami niepodpalonego papierosa.

– Nagle zaczęliśmy przegrywać. Potrzebowaliśmy dużej ilości energii. A Ziemia była jedyną planetą gdzie nie przejmowaliśmy wszystkich dusz związanych z naszymi religiami.

– Skoro już zebraliście żniwo, to dlaczego się nie wycofać? Nikt już w was tu nie uwierzy – warknął Michał.

– Jest jeszcze jedno olbrzymie źródło dusz na tej planecie, które jest z nami związane – stwierdził grobowym tonem Zik.

Na widok zmarszczonych brwi słuchaczy Asemod wypowiedział tylko jedno słowo.

– Piekło.

– Co ma do rzeczy Piekło? I to jest na Ziemi? – Andrzej wyprostował się zaskoczony.

– A gdzie niby ma być, geniuszu?

– Ale czy nie powinny tam mieszkać demony? – wciął się Michał.

– Wiesz czym są demony? – zapytał Asemod widocznie nie oczekując, że usłyszy odpowiedź. – To dusze, które posiadają świadomość i nauczyły się używać zamkniętej w nich mocy. Wasi obdarzeni niczym się od nas nie różnią po za faktem, że oni przepuszczają swoje moce jeszcze przez filtr ich naturalnego naczynia. A Piekło jest miejscem gdzie przyjmujemy dusze, jeżeli posiada samoświadomość trenujemy by potrafiły używać swoich mocy, a jeżeli nie, to składujemy je tam.

– Chcesz żebym uwierzył, że demony to ludzie? Po tym co potrafili zrobić na moich oczach innym ludziom?

– Nie wszyscy ludzie są dobrzy, a jeżeli ktoś miał trochę gorszą naturę za życia to jako dusza tylko bardziej się to uwydatnia, bo zaczynasz czuć się kompletnie bezkarny. Jak ktoś nie był aniołkiem za życia, to myślisz, że będzie po śmierci? – Rzucił okiem na Zika, po czym dodał cicho odwracając wzrok. – Choć może lepiej, że nie był aniołkiem.

Anioł spojrzał na niego przeciągle. Dłużącą się chwilę ciszy przerwał Andrzej podpalając w końcu papierosa.

– No dobra, ale o co chodziło z tą zdradą.

– Lucyfer. – Bez ociągania stwierdził Zik. – Sprzeciwił się wykorzystywaniu dusz jako paliwa. A przynajmniej dusz posiadających świadomość. Stworzył więc lukę w systemie i ci którzy za życia nie do końca spełnili warunki naszego systemu, wędrowali odnogą w jego ręce. Wtedy zaczęła się w naszych szeregach schizma.  Lucyfer, który był najpotężniejszym z Archaniołów zesłanych na ziemię, wraz z Gabrielem, który po cichu mu pomagał, zaprojektowali takie zmiany, że gdy już odzyskaliśmy prawa administracyjne, nie byliśmy w stanie tego zmienić. Gabriel poddał się sądowi wojennemu, a Lucyfer zbiegł z grupą aniołów i stworzył Piekło. Historia została dopasowana, żeby był złoczyńcą w waszych oczach co ostatecznie pogłębiło tylko wiarę ludzi.

– Nie został zamknięty, tylko sam się tam zamknął? I jest naszym sojusznikiem? – Andrzej spojrzał na Asemoda niedowierzając.

– Nie do końca. Chodzi o to, że on zniknął. Istnieje teoria, że zużył zbyt wiele mocy na stworzenie niedostępnej aniołom przestrzeni. Jedyne co zrobił to stworzył Piekło, nauczył kilka dusz jak mają zarządzać tym i wraz z sześcioma innymi aniołami będącymi po jego stronie wyparował.

– To dużo do przetrawienia – stwierdził skołowany Andrzej.

– No i jeszcze nie wiadomo czy możemy wam ufać – dodał równie skonfundowany Michał.

Dlaczego Archaniołowie nie zbiorą się razem i nie zniszczą wspólnie tego Piekła i wezmą czego chcą? – zapytał Robert. – Przecież powinni być razem w stanie przełamać blokadę jednego Archnioła, nawet jeżeli był najpotężniejszy z nich. Nie wiedzą gdzie jest?

– Niewielu Archaniołów naprawdę stąpiło na Ziemię, bo niesie to za sobą gigantyczną cenę. – Zik zaczął wyjaśniać poważnym tonem. – Wokół tej planety istnieje potężna bariera, niepozwalająca niczemu nadprzyrodzonemu się tutaj zbliżyć. My Anioły płacimy cenę utraty części mocy w zamian na możliwość dostania się tutaj. Pomniejsi tracą mniejszą część, ale Archaniołowie tracą ponad połowę swojego jestestwa. Sposób zregenerowania go całego jest nam nieznany, ale Lucyfer go odkrył. Zarówno on jak i jego poplecznicy odzyskali pełnię mocy i będąc w takim stanie zapieczętowali Piekło.

– Dobra, ale czego od nas oczekujecie? – zapytał Michał.

– Odnaleźć Lucyfera? – zapytał Andrzej z lekką kpiną w głosie, na co Asemod pokiwał poważnie głową.

– Albo któregoś z reszty aniołów które upadły razem z nim.

– Jak się nazywają?

– Znacie ich lepiej jako patronów siedmiu grzechów głównych. – Asemod uśmiechnął się demonicznie.

 

 

Poprzedni | Strona Główna | Następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *