Rozdział 13 – Junior

Cz. 13

Junior

Junior siedział w ciszy na zniszczonej kanapie. Wokół rozciągała się obszerna hala, drewnianego tartaku. Za kanapą stało dwóch rosłych i absurdalnie umięśnionych mężczyzn. W innych częściach pomieszczenia, na starych, pordzewiałych i nieużywanych już urządzeniach, rozsiadło się wygodnie siedem podporządkowanych mu demonów.

Atmosfera była dosyć ciężka. Dlaczego? Bo miało dzisiaj dojść do wymiany z ludźmi i grupa która miała przyjść była, nie byle kim. Jeżeli Junior miałby być szczery, musiałby powiedzieć, że czuje strach, uczucie które jako demon powinien doświadczyć tylko mając do czynienia z aniołami. Powód dla którego bał się tych ludzi był niezwykle prosty. Każdy kto ich lekceważył, zginął, a ci którzy słuchają instynktu i w swoim strachu są ostrożni, wciąż są wśród żywych. Taka była kolei rzeczy, nawet jeżeli żaden demon na głos nigdy nie przyznałby się, że odczuwa strach z powodu jakiegokolwiek człowieka poza garstką Obdarzonych.

– Junior, to naprawdę rozsądne nie przygotowywać żadnej zasadzki? – podszedł do niego mężczyzna w średnim wieku, ubrany w jeans i sweter.

– To tylko wymiana, nic więcej, nie idziemy z nimi na wojnę.

Jego podwładni, podobnie jak dosłownie wszyscy nazywali go Juniorem, mimo że jego prawdziwe imię to Azmeusz. Przyczyną było to, że został naznaczony przez Asmodeusza jeszcze gdy był człowiekiem. Nawet imię Azmeusz, otrzymał z ręki Asmodeusza, gdy stał się demonem, mimo że nigdy się tak na prawdę nie spotkali. Powód dla którego został wybrany, nigdy nie został mu wyjawiony, wszyscy jednak uznali go za następcę jednego z siedmiu grzechów głównych i zaczęli nazywać go księciem, co z czasem zmieniło się w Juniora i teraz mówili tak o nim wszyscy, nawet ci którzy nie zdawali sobie sprawy z genezy tego aliasu.

Wciąż pamiętał jak, jako człowiek przebudził swój Talent. Mógł kontrolować marionetki poprzez zostawianie w nich części swojej świadomości. Jeżeli były to martwe ciała, było to nawet łatwiejsze, mógł wykorzystać wtedy mózg do zmniejszenia obciążenia na swoim umyśle. W ten sposób zaczął jako człowiek kontrolować ciała zmarłych by nie narażać samego siebie.

Po jakimś czasie nadeszły jednak zmiany. Został naznaczony przez jednego z siedmiu grzechów głównych. Do tego była to „Nieczystość”. Nieświadomie jeszcze wtedy, szerzył wokół siebie chaos, ludzie w jego otoczeniu zatracali się w przyjemnościach. Gigantyczne orgie, w których brali udział zarówno ludzie jak i zwierzęta, zabawy pozbawione oporów w czasie których uczestnicy umierali z wycieńczenia w tańcu, czy pieśni które śpiewane i przygrywane w koło i bez ustanku, doprowadzały do szaleństwa wokalistów i muzyków. Wiele miast upadło tylko, dlatego że akurat w nich przebywał.

To nie był jednak koniec jego kłopotów. Drugą mocą którą otrzymał od Asmodeusza był niezwykły płomień. Każdy z siedmiu grzechów posiadał płomień, który mógł strawić wszystko wedle woli swojego pana, a dym który się tworzył, siał tylko szaleństwo w nieszczęśnikach, którzy mieli okazję się nim zachłysnąć. Na pewnym etapie swojego życia, tej mocy także nie mógł kontrolować i liczba jego ofiar zaczęła być jeszcze absurdalniejsza.

I tak Azmeusz w końcu wyzionął ducha, o ironio, został spalony na stosie jako podpalacz. Po śmierci zmieniono go w demona i wtedy dowiedział się że przebudził swój Talent jako człowiek właśnie dzięki dotykowi Asmodeusza.

Minęły tysiąclecia i wciąż nie spotkał się ze sprawcą swoich problemów. Tymczasem anioły zstąpiły na ziemię, a demony w rangach których panował chaos rozsypały się po świecie i stworzyły tysiące frakcji. Jedną z nich była właśnie banda Juniora. I mimo swojej niedysputowanej potęgi, ich lider wciąż był ostrożny względem grupy ludzi.

Dwaj strażnicy stojący za jego plecami, nie byli zwykłymi demonami, tylko marionetkami, które kontrolował swoim Talentem. Ciało siedzące na kanapie także było fałszywką, z czego zdawała sobie sprawę zaledwie garstka. Prawdziwe naczynie spoczywało daleko w bezpiecznym miejscu. Nawet wśród jego podwładnych tylko mała grupa wiedziała gdzie jest jego główne ciało.

Zwykle jednak niezależnie z kim by się nie spotykał, nie przyprowadzał ze sobą dodatkowej ochrony. Tym razem uzbroił się w dodatkowe marionetki, kiedy każda z nich mogła korzystać z jego mocy niewiele gorzej niż główne ciało. To był wystarczający powód dla jego podwładnych by odczuwać niepokój.

– Są już niedaleko – zameldował jeden z demonów, który był na zewnątrz.

– Jak materiał na wymianę? – Junior zwrócił się do demona w swetrze.

– Kooperują. Są w pomieszczeniu obok. Już nie mogą się doczekać, aż znów będą między ludźmi.

Junior kiwnął głową, wysłuchawszy raportu. Jednak meldunek się jeszcze nie skończył.

– Junior, ktoś im towarzyszy – dodał demon stojący w drzwiach.

– Kto? – Zapytał, zachowując spokój, mimo poruszenia wokół.

– Demon i anioł. Nie poznajemy ich. Ale nigdzie nie widzieliśmy śladu tego obdarzonego.

Junior podrapał się po głowie, która zaczynała go boleć od niechcianych wieści. Nie miał pojęcia już czego się dalej spodziewać. Wiedział, że wielokrotnie zdarzało się tym ludziom zawiązywać sojusze z nadprzyrodzonymi bytami podobnymi do niego, nie przewidział jednak, że dzisiaj może stać się to samo. W pewnym momencie otworzył szeroko oczy, po czym zmarszczył brwi.

– To oni?

Junior wyszczerzył się nieciekawie, zastanawiając się, czy machina już ruszyła.

– Bart, przynieś mi dokumenty dotyczące wywiadu o aniołach i raporty z dochodzeń grupy – rozkazał, kierując wzrok ku demonowi w swetrze. – Szybko, muszę rzucić jeszcze okiem na kilka rzeczy zanim tu dotrą.

– Coś się stało? – zapytał zaskoczony, po czym dodał. – Te informacje nie należą tylko do nas, jeżeli chcesz nimi handlować inne grupy mogą być niezadowolone.

– Spokojnie, wiem co robię. – Przeniósł wzrok na swoją dłoń. – Jeżeli się nie mylę, to wszyscy będą mieli u mnie gigantyczny dług, gdy przekaże co trzeba. – Znów spojrzał na Barta, wydając polecenie. – Ruszaj się.

 

 

 

Poprzedni | Strona Główna | Następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *